Wywiad z Clippnig

Wywiad z Clippnig

Clipping to jedna z najbardziej uznanych grup wykonującej eksperymentalny hip-hop. Pochodzące z Los Angeles trio, do którego należy rapper- Daveed Diggs, oraz dwóch producentów:-William Hutson, Jonathan Snipes po wydaniu płyty Midcity w znanej wytwórni SubPop, dzięki bezkompromisowemu i nowatorskiemu stylowi (m.in. poprzez mieszanie noise’u z rapem) zaczęli być postrzegani zaraz po Death Grips i Shabazz Palaces prekursorami nowego gatunku. Niedawno wyszedł ich drugi album Clppng., który został bardzo dobrze przyjęty m.in. przez najpopularniejszego muzycznego vlogera, czyli theneedledrop’a, gdzie dostał ocenę 9/10.

Future-bass.pl Właśnie wróciliśmy z waszego koncertu – to było coś niesamowitego! Powiedzcie jak postrzegacie kondycję hip-hopu we współczesnych czasach?

Daveed Diggs (rapper, w środku)
Jak najbardziej się nam podoba – tworzy teraz dużo świetnych artystów.

William Hutson (producent, po prawej)
Myślę, że mainstremowy hip-hop stał się ostatnio naprawdę dziwny i niesamowity- sam fakt, że to młodzi raperzy dużo znaczą dla ludzi. Bez względu na różne nowopowstające podgatunki, czy to undergroundowe czy mainstreamowe, kondycja hiphopu pozostaje bardzo solidna.

Daveed Diggs
To bardzo ekscytujący czas dla niego. Wiadomo, znajdzie się dużo śmieci ale nawet te śmieci bywają ciekawe.

f-b.pl Pytam, ponieważ mogę podzielić hip-hop na trzy kategorie: pierwsza to klasyka- Public Enemy, Wu-Tang Clan; druga: komercyjny hip-hop- Kendrick Lamar i te sprawy; a w trzeciej kategorii jesteście Wy, czyli przedstawiciele alternatywnego, eksperymentalnego hip-hopu. Powiedzcie co sądzicie na przykład o Shabazz Palaces – jesteście przecież z tej samej wytwórni.

W.
On gra dziś w Los Angeles i jedynym powodem dla którego nie jesteśmy na jego koncercie jest to że jesteśmy właśnie tutaj!<śmiech>

f-b.pl Lubicie go?

W.
Pewnie! Kiedy poszedłem pierwszy raz w życiu na koncert mając 12 lat, gdzie grali Digable Planets, którzy byli pionierami alternatywnego hip-hopu, to poczułem jakby prąd do tej zupełnie innowacyjnej muzyki. Co do nowej płyty Shabazza – nie słyszałem żadnego złego słowa o tym albumie. Gdy ludzie z naszej wytwórni – SubPop, puścili nam jego płytę to 3-4 kawałki były zajebiste i bardzo się nimi jaraliśmy – robi naprawdę świetne rzeczy.

D.
Graliśmy z nim na trzech koncertach na wschodnim wybrzeżu – bardzo fajne doświadczenie

f-b.pl Wasze albumy zostały wydane praktycznie w tym samym czasie. Jak myślicie, gdzie tkwi największa różnica pomiędzy waszym pierwszym wydawnictwem Midicity a najnowszym Clppng?

W. Na drugi album mieliśmy budżet dzięki wytwórni, która płaciła nam za nasze szalone pomysły. Kolejną rzeczą, którą trzeba powiedzieć to fakt, że nasz debiutancki krążek to był poboczny projekt – nie był on przeznaczony do dystrybucji.

f-b.pl Fakt, jest bardzo hałaśliwy.

W. W każdym razie było to coś co robiliśmy w wolnym czasie, ponieważ każdy z nas pracował nad własnymi projektami. Myślę, że w miarę upływu czasu oraz po wydaniu drugiego albumu, skupiliśmy się bardziej na Clipping i staliśmy się pewni co do racji bytu naszego zespołu, kiedy uświadomiliśmy sobie, że to nas i ludzi – słuchaczy uszczęśliwia.

Jonathan Snipes(producent, po lewej) W połowie pierwszego albumu zorientowaliśmy się jakie jest nasze brzmienie i jak powinny wyglądać nasze utwory. Myślę, że nowy album to po prostu zlepek złych pomysłów – nie przypomina on krzywej, ponieważ większość kawałków była robiona w tym samym czasie.

f-b.pl Racja! Spotkałem się z opiniami moim znajomych, którzy mówili, że Wasz drugi album jest gorszy, gdyż zawiera może niekomercyjne kawałki, ale prostsze niż na Midicity np. w środku Clppng jest track Tonight, który wydaje się być żartem, parodią EDMowych, plastikowych gwiazdek.

D. To absolutnie nie jest żart, chociaż ludzie ciągle mówią przeciwnie – my uwielbiamy komercyjny rap!
W. Kawałek ten powstał kilka tygodni po masteringu Midcity!
D. Był pierwszym kawałkiem, który zrobiliśmy do nowej płyty. W zasadzie gdyby Midcity nie zostało zmasterowane, wtedy Tonight pojawiłoby się na tym albumie. Sub Pop nie za bardzo lubi ten kawałek, my chcieliśmy, żeby to był singiel, ale oni odwiedli nas od tego pomysłu. Gdybyśmy jednak napierali, nie mięliby ostatecznie nic przeciwko.
f-b.pl A SubPop daje wam wolną rękę w tworzeniu?
D. Tak, oczywiście – jesteśmy zupełnie niezależnym zespołem.
f-b.pl Skąd wzięliście pomysł na łączenie tak odmiennych gatunków muzycznych jak noise i hiphop? Inspirowaliście się może japońską sceną eksperymentalną np. Merzbowem?
J. Myślę, że to nie był szalony pomysł. Każdy z nas kocha rap i słucha go od dzieciństwa, a także od wielu lat pasjonujemy się noisem, także w naszej muzyce łączone są wpływy tej muzyki, której słuchamy oraz tego, co potrafimy zrobić na instrumentach. Bardzo fajnie, że można z muzyki popularnej – między innymi tej, o której wcześniej wspominałeś – wycisnąć coś nowego, co zresztą każdy undergroundowy artysta robi, samplując popularne utwory.
f-b.pl Ale nikt nie łączył noise’u z rapem wcześniej – to zupełnie nowatorskie podejście do muzyki!
H. My niekoniecznie jesteśmy zwolennikami teorii, że nagle coś powstało – to jest pewna trajektoria. Popatrz na produkcje Bomb Squadu dla Public Enemy, czy też Doctora Dre z NWA, gdzie słychać głos ulicy – pełno hałasu, strzałów, syren policyjnych, krzyków. Więc było już pełno noise’u na początku gangsta rapu, a to zarazem była próba stworzenia języka dźwięku! Mnóstwo tam strasznych i agresywnych dźwięków, tak jak hip hop, który wówczas robiono.

f-b.pl Co myślicie o nagłym zawieszeniu działalności przez Death Grips? Lubiliście ich?
D. Bez komentarza. <śmiech> Wiesz, Death Grips swoją popularnością otworzyli pewną ścieżkę na muzykę, ponieważ opinia publiczna dowiedziała się co to jest eksperymentalny hip-hop. Owszem, także dowiedziała się o nas. Wielu ludzi porównuje nas do nich, czego nie rozumiemy, my nawet ich za bardzo nie słuchamy.
H. Oczywiście doceniamy to co zrobili i to przykre, że się rozpadli i prawda, że wielu ludzi dowiedziało się o nas dzięki porównaniu do nich. Ale wiecie… My mamy cięższą drogę i pracę do wykonania <śmiech>
f-b.pl Jaka jest wasza definicja nowej muzyki?
J. Nowa muzyka to jest to co robimy teraz, choć nie wszystko jest tak naprawdę nowe, nie ma prawdziwych zupełnie nowych pomysłów, ponieważ wszystko jest sumą tego co było wcześniej.
f-b.pl Wy też?
W. Oczywiście! Myślę, że nasz projekt mógłby być nazwany retro, ponieważ gdy tworzymy patrzymy daleko w przeszłość. Nigdy nie znaleźliśmy złotego środka na idealną produkcję – wszystko opiera się na kombinowaniu nad zbieraniną rzeczy, które uwielbialiśmy kiedyś. Myślę, że z biegiem lat, gdy patrzę na historię muzyki, uświadamiam sobie, że niewiele rzeczy się zmienia, więc nie ma takiej sytuacji, że np. słucham Michaela Jacksona – Bad z 1988 i dumnie stwierdzam, że wszystko się zmieniło. <śmiech>
f-b.pl Ale były takie albumy, które jednak wywarły niesamowity wpływ na rozwój muzyki i stały się takim kamieniem milowym.
W. Nie jestem pewien czy to jest prawdą, nie mogę zaprzeczyć ale moim zdaniem, jak na razie nic przełomowego się nie wydarzyło. Jeśli spojrzysz wstecz – im dalej, tym wiele produkcji zanika.
f-b.pl A co z takimi przełomowymi dla hip-hopu albumami jak Wu-Tang?

W. Ale zauważ, że w tym okresie pojawiała się duża ilość genialnych albumów: drugi Mobb Deep czy Black Moon. Można powiedzieć, że każdy z nich był najgenialniejszy, mówisz wtedy: „Najlepszy jaki widziałem”, co oznacza że już coś widziałeś. To po prostu była część ewolucji.

D. Żaden z nich nie narodził się w próżni, ale prawda – patrzysz na album Wu-Tang i mówisz: „Tak, to jest ten album, który zmienił reguły gry!” Wtedy wszyscy weszli do gry!

J. To co Wu naprawdę pokazali to jak dziewięcioro typów może rapować w inny sposób o tym samym gównie.

f-b.pl To jest właśnie klimat tej płyty!

J. Genialna rzecz. Nie wiem czy znalazłem w mojej historii album, który uznałbym za genialny i przełomowy w dziejach całej muzyki, ale na pewno mam albumy, które włożyłem do odtwarzacza i krzyknąłem: „Co to jest?! Nigdy czegoś takiego nie słyszałem!” i nie mogę przestać słuchać. Od razu przypomina mi się Coltrane, którego słuchałem w wieku 11 lat. Często jest też tak, że musi upłynąć długi okres np. pół roku nienawiści do jakiegoś albumu, by potem go pokochać.

f-b.pl Więc nie myślicie, że hip-hop umarł?

D. Nieee. Hip-hop to dokument żyjący od zawsze, chociażby dlatego, że ludzie chcą robić tę muzykę. Ludzie, którzy uważają że hip-hop nie żyje to tacy, którzy chcą bronić w nim coś przed czym hip-hop się broni. Prawda jest taka, że nie trzeba bronić hip-hopu, nie dzieje się z nim nic złego i nie będzie dziać jeśli ludzie będą go tworzyć, a zawsze tacy będą.

J. To też trochę symptom popularności po śmierci. Wielu ludzi się o nim dowiaduje, gdy jakaś gwiazda umiera. Tak było z Punk rockiem – wszedł do masowej kultury gdy ktoś powiedział „punk is dead”.

D. Punk nie żyje od 30 lat!

J. Punk-Rock umarł tydzień przed wydaniem pierwszej płyty Sex Pistols <śmiech>. Ale i tak są ludzie, którzy go grają. I istnieje!

f-b.pl Czujecie się częścią hip-hopu?

D. Tak, mamy nadzieję <śmiech>

f-b.pl My jesteśmy tego pewni!

J. <śmiech> Mam nadzieję, że inni też tak myślą!

f-b.pl Jakie macie wrażenia z Polski?

D. Strasznie krótkie, bo zawsze gdy tu przybywamy jesteśmy kilka godzin, ale to czas jak najbardziej mile spędzony!

f-b.pl jest coś co chcielibyście tu zobaczyć?

W. Niestety, wyjeżdżamy o 6 rano.

clipping. Band Photo
Wywiad przeprowadzili: Witek Bartula i Adam Dąbrowski