Clark o własnej twórczości

Clark o własnej twórczości

Chris Clark jest artystą, który należy do najważniejszych osobowości we współczesnej muzyce elektronicznej. Wydając swoją muzykę praktycznie od początku swojej kariery w Warp Records, z każdym kolejnym wydawnictwem zyskał miano czołowego przedstawiciela nurtu IDM i spadkobiercę stylu muzycznego pioniera tego gatunku- Aphex Twina. Prywatnie Chris to bardzo miły, uśmiechnięty i wyluzowany Anglik rezydujący w Berlinie. Miałem ogromną przyjemność spotkać Clarka na kilka godzin przed jego występem podczas sierpniowego, katowickiego festiwalu Tauron Nowa Muzyka 2014. W związku z premierą jego nowego albumu na początku listopada, postanowiliśmy opublikować ten wywiad dopiero kilka dni po publikacji jego nowego materiału- recenzję znajdziecie TUTAJ!

Future-bass.pl Co cię inspiruje w tworzeniu muzyki – ulubieni artyści, tacy jak Aphex Twin lub może filmy?

Clark. W tym tygodniu komponowałem sporo muzyki do filmów. Ostatnio skończyłem album, przyglądałem się wielu rzeczom, ale sama praca polegała głównie na tym, że zwykle zaczynałem dzień od wydobycia z instrumentów dźwięków, które miałem w głowie. Czasami to naprawdę wkurzające, kiedy wstajesz rano z myślą, że musisz coś zrobić, wykorzystać swoją wiedzę w muzyce. Dla mnie podstawą jest pracować na własnych zasadach, bo wtedy w całości mogę przekazać w niej siebie.

 

 

f-b.pl Twoja muzyka jest bardzo filmowa!

C. Tak, ale do końca nie wiem co to znaczy, ponieważ jest bardzo dużo złych soundtracków.

f-b.pl Mam na myśli dźwięki, pomysły, które przyczyniają się do brzmienia kojarzonego z tym dobrym soundtrackiem filmowym.

C. Pomysły biorą się z miejsc, które poruszają twoje serce. Kiedy widzę co robią ludzie, mam wrażenie, że to nie jest to, czego chcę słuchać, dlatego staram się stworzyć coś, co sam chciałbym usłyszeć.

f-b.pl Twoje pierwsze dokonania, jak np. longplay Clarence Park, zawiera wiele elementów, związanych z nurtem jungle oraz breakcore.

C. Nigdy nie przepadałem za breakcorem, ale uwielbiałem rzeczy Venetiana Snaresa – kocham jego charakter, jest fantastyczny, ale również paradoksalnie, nie mogłem słuchać jego zbyt „technicznych” rzeczy. Nie trzeba wcale słuchać albumu, by szanować artystę za jego ekscentryczne podejście chociażby do muzyki klasycznej. Teraz prawo marketingu rządzi się swoimi prawami – w ciągu roku prawnie w wytwórni wydasz jeden longplay, zawierający ok. 12 fajnych piosenek. Venetian Snares wydał tych albumów ponad 30. Nie jestem jakimś showmanem, tylko muzykiem i kiedy umrę będzie więcej niż 1000, 2000, 3000 rzeczy, które zrobiłem. Ja cały czas piszę muzykę, od 5 do 10 kawałków na tydzień. Po jakimś czasie stwierdzam, że tylko dwa z tych przykładowych 10. są całkiem spoko, także suma summarum wychodzi, że robię jeden dobry kawałek w ciągu tygodnia, 50 w ciągu roku, po czym następuje selekcja materiału i tak powstaje mój album. Nie mogę zrozumieć artystów angażujących się w wiele projektów muzycznych, tylko po to, by zrobić karierę – to bez sensu, ponieważ za dużo trzeba poszukiwać. Wielu ludzi idzie tą drogą, a ja wciąż robię swoje, kiedy wyrażam samego siebie w muzyce.

f-b.pl To najważniejsze.

C. Tak, ale zarazem cholernie paskudna sprawa, kiedy np. zaczynasz myśleć „Kurwa, ja mogę jutro umrzeć – co ja zrobiłem w swoim życiu?”.<śmiech>

 

Natural-apocalypse-1

 

 

f-b.pl Jesteś Anglikiem mieszkającym w Niemczech, dokładniej w Berlinie – jakie widzisz różnice pomiędzy scenami muzyki elektronicznej w tych krajach?

C. Berlin jest bezpiecznym miastem, zaś w Anglii jest, moim zdaniem, najwięcej ekscytujących miejsc związanych z kulturą. Berlin jest całkiem dobry „muzycznie”, ale nie świetny, natomiast w Anglii istnieje spory konflikt pomiędzy poszczególnymi scenami… No i poza tym, w Berlinie raczej nie usłyszysz drum’n’bassu. Bardzo lubiłem słuchać angielskich rave’owych nagrań z połowy lat 90., które były bardzo agresywne i świetne. Myślę, że czegoś takiego nie było w Niemczech.

f-b.pl Jaka jest twoja definicja nowej muzyki?

C. Nie ma już nowej muzyki. Teraz jest czas powielania tego co było kiedyś.

f-b.pl Ja myślę, że ty robisz coś nowego.

C. Tak, nowi artyści dodają zawsze jakieś własne koncepcje, ale wszystko już zostało zrobione.

f-b.pl To jest jak montaż, edycja filmu.

C. Dokładnie. Trudno jest mi znaleźć w obecnych czasach artystę, który zrobił coś zupełnie od zera, nie budując swojej muzyki na tym co już było, a przecież cała masa branży muzycznej zbudowana jest na fundamentach popu, w międzyczasie nastąpiły również podziały na gatunki itd. To ekscytujące, ponieważ nic nie dzieje się od razu, jak było np. z rock’n’rollem.

f-b.pl To coś z rodzaju ewolucji.

C. Racja.

f-b.pl Co zmieniło się w twoim życiu po wydaniu albumu Body Riddle? Właśnie ten krążek jest często uważany za punkt zwrotny w twojej muzyce.

C. Niezbyt dużo. To rzeczywiście album, który wywołał spore zainteresowanie opinii publicznej moją muzyką. Kiedy myślę sobie, że różnica między Empty Bones of You a Body Riddle to cztery lata, dochodzę do wniosku, że w miarę upływu czasu zacząłem coraz więcej tworzyć. Będę szczery – będąc młodym producentem nie potrafiłem siebie oceniać. Teraz tworze więcej, lepiej, zawieram dużo orkiestralnych elementów, które wykorzystuję w elektroniczny sposób – są duże zmiany tempa, podobnie jak w kinie. Myślę, że ten album to takie małe zarchiwizowanie mnie samego.

 

 

f-b.pl Autechre kiedyś powiedzieli, że „im więcej komponujemy, jesteśmy bardziej kreatywni, tym lepszymi stajemy się ludźmi.” Co, jako artysta, o tym myślisz?

C. Hmm… co znaczy „jesteśmy lepszymi ludźmi”?

f-b.pl To podobny proces jak w nauce i medycynie.

C. Czasami wiedza może cię sparaliżować. Mam sporo znajomych, którzy skończyli szkoły muzyczne, są miłośnikami Chopina, a nigdy nic nie wydali, ponieważ podchodzili do tematu zbyt perfekcjonistycznie. Jeśli słuchasz Iggy’ego Popa, szukasz kanonu, ale go tam nie ma! W piosence I Wanna Be Your Dog, nagranej w latach 60., Iggy wydziera się do nagranych w fatalnej jakości dźwięków gitary, co nadal brzmi zajebiście mimo tego, że ma 50 lat. I wcale nie świadczy to o tym, że jest stary – wręcz przeciwnie!

 

 

f-b.pl Jest uniwersalny!

C. Myślę, że intelekt jest głównym wyznacznikiem do kreowania muzyki. Muzyka z lat 60. to czyste bóstwo. Gdy słucham jej teraz czuję, że mnie uzupełnia.

f-b.pl Więc to twoja główna inspiracja?

C. Nie, zupełnie nie wiem skąd to się bierze. Po prostu przeglądam wtyczki VSTi i skupiam masę czasu na kompozycji numerów, oraz sekwencji.

f-b.pl Ciężko jest być artystą IDM?

C. Nie, myślę że to… fajna forma spędzania czasu. <śmiech>

 

clark-warp-com-touch

 

 

Wywiad przeprowadził Adam „Attaché” Dąbrowski